Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
61 postów 89 komentarzy

Masoneria przeciwko Polsce

Stanisław Krajski - Masoneria rytu francuskiego zaktywizowała się w Polsce w ostatnich latach. Wszystko wskazuje na to, że wzorem włoskiej loży P2 sięga w naszym kraju po władzę. Będę śledził jej kroki.

Tajemnica smoleńska – część III

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Z materiałów zebranych przeze mnie w „Masonerii polskiej 2012” można wyciągnąć wniosek, że „katastrofa” smoleńska była elementem planu realizowanego wspólnie przez polską masonerię rytu francuskiego i rosyjską masonerie ryty francuskiego.

 

Jest to fragment rozdziału  XII ksiązki "Masoneria polska 2012".

 

A oto spis treści tej książki

 

1.Doktryna maskirowki

 

Warto w tym miejscu podkreślić, że GRU wyspecjalizowała się w stosowaniu techniki tzw. maskirowki. Stało się to w wielu wypadkach znakiem rozpoznawczym GRU. W 1967 r. przy sztabie GRU powstała specjalna służba dezinformacyjna, której celem było maskowanie pewnych faktów czy wydarzeń w taki sposób, że ich nie zauważano czy odczytywano w założony, narzucony przez GRU sposób[1].

 

2.„Katastrofa” smoleńska i śledczy z GRU

 

Jedna z bardzo ważnych informacji, które można znaleźć w książce „Musieli zginąć” jest informacja dotycząca obecności w Smoleńsku w dniu „katastrofy” reprezentanta GRU oraz informacja, z której wynika, że tak wszystkie dowody jak i całe śledztwo jest pod wyłączną kontrolą GRU.

I tak wiceprzewodniczącym rosyjskiej komisji ds. katastrofy pod Smoleńskiem został Siergiej Szojgu. Był on na miejscu katastrofy już w dniu 10 kwietnia 2010 r. i nadzorował akcję „zabezpieczania” wraku, „podczas której rosyjscy funkcjonariusze cięli fragmenty samolotu i wybijali szyby w jego oknach”[2].

Jak wynika z raportu prywatnej amerykańskiej agencji wywiadowczej Strategic Forecasting jest to człowiek GRU. To on, nota bene, powiedział publicznie w 2009 r., że należy wprowadzić w Rosji odpowiedzialność karną za negowanie zwycięskiej roli ZSRS, że: „Wówczas prezydenci niektórych państw negujący ten fakt nie mogliby bezkarnie przyjeżdżać do naszego kraju (…)Nic nie powinno być zapomniane. Ci, którzy targną się na naszą pamięć, nie powinni spokojnie spać i przyjeżdżać do Rosji”[3].

Śledztwo smoleńskie nadzoruje prokurator generalny Rosji Jurij Czajka. To w jego ręce trafiła większość materiału dowodowego i to on decydował, które dowody można przekazać polskim śledczym. Czajka to, w świetle analizy Strategic Forecasting, człowiek Władisława Surkowa. Surkow to zaś główny strateg GRU[4].

 

3.Czy za tym stoi „ekipa Putina”?

 

Powtórzmy to pytanie i odpowiedzmy na nie w sposób ostateczny.

Co to znaczy „ekipa Putina”?

Jeśli przyjmiemy, że termin ten odnosimy do osób zatrudnionych na Kremlu i w najwyższych instytucjach państwowych, które formalnie podlegają w pełni Putinowi, to możemy powiedzieć, że za „katastrofą” smoleńską stoi „ekipa Putina”.

Będzie to jednak tylko formalne i, w ostateczności, nieprawidłowe zidentyfikowanie sprawcy.

Ludzie GRU z Kremla oraz innych najwyższych instytucji rosyjskich w istocie podlegają ośrodkowi władzy w GRU i Putin nie posiada nad nimi pełnej kontroli.

Można zatem założyć, że ktoś z Kremla jest w tą sprawę zamieszany, ale wszystko wskazuje na to, że cała „akcja” odbyła się bez inicjatywy Putina i poza jego plecami.

Gdyby sam Putin planował coś takiego zrobiłby to w ten sposób, że ludzie GRU nie mogliby mieć kontroli nad śledztwem. Dopuszczając do sprawy GRU oddawał by się na jego łaskę i niełaskę, osłabiał by swoja władzę, a wzmacniał władzę GRU.

GRU podejmując zaś pewne nielegalne działania jest w komfortowej sytuacji. Działa bowiem z drugiego planu, a działając jako element struktury państwa rosyjskiego działa „na konto” Putina, który jako „władca” Rosji ponosi za to, i to nie tylko polityczną, odpowiedzialność.

 

4.Pułapka smoleńska

 

Wydaje się, że „katastrofa” smoleńska przypomina nieco w swojej strukturze (tylko skala jest inna) „wypadek przy pracy” jaki miał miejsce w odniesieniu do ks. Popiełuszki. Tam wszystkie tropy prowadziły do Kiszczaka i Jaruzelskiego i być może jeszcze dalej. Kiszczak i Jaruzelski mogli zatuszować całą sprawę także do dzisiaj nie wiadomo by było, co się stało z ks. Popiełuszką. Nigdy nawet nie odnaleziono by jego ciała. Oni jednak okazali zimną krew i pewną dozę odwagi. Ujawnili część wydarzeń i to, co mogło być użyte przeciwko nim w ramach choćby szantażu straciło przynajmniej w części swoją moc. Oni zaś zyskali zapewne kilka dowodów, których mogli użyć przeciwko tym, którzy chcieli ich wciągnąć w pułapkę. W ten sposób wytworzyła się sytuacja „złapał kozak Tatarzyna”, sytuacja, w której obie strony się kryły i obie patrzyły sobie na ręce.

W wypadku „katastrofy” smoleńskiej nikt na taką zimną krew i odwagę się nie zdobył.

Można by założyć hipotezę, że władze „polskie” i władze rosyjskie podejrzewały, że zamach nastąpi, spodziewały się go, choć nie wiedziały, w jakim nastąpi momencie.

Można założyć hipotezę, że „katastrofa” została przygotowana i przeprowadzona w taki sposób, że od razu było widać, że to nie była katastrofa, (choć nie było to tak wyraźne, by spostrzegła się opinia publiczna) i od razu było widać, że w wielu miejscach pozostawiono liczne, fachowo spreparowane, ślady i tropy prowadzące tak do państwa polskiego jak i rosyjskiego, a być może nawet do tych, którzy sprawowali w tych państwach najwyższe funkcje.

 

5.Tajne rozmowy Tuska z Putinem

 

Jednym z najważniejszych, jak się wydaje, faktów, które miały miejsce po „katastrofie” były rozmowy Tuska z Putinem. Nie wiemy czego, tak naprawdę, dotyczyły.

„Po rozmowach premierów Polski i Rosji z 10 kwietnia – jak czytamy na jednym z portali internetowych – nie ma śladu. Pozostałe konwersacje Donalda Tuska i Władimira Putina nie posiadają stenogramów, a notatki z części z nich zostały utajnione. Prawnik Piotr Grodecki walczy z KPRM o dostęp do tych dokumentów. Jak informuje Uważam Rze w tekście Marka Pyzy, Grodecki uzyskał od kancelarii informację, że w wypadku niektórych rozmów premiera nawet daty sporządzenia notatek, a także to, kto je sporządził, jest niejawne. Urzędnicy zasłaniają się przepisami o możliwości utrudnienia prowadzenia polityki zagranicznej. (…) Dwie rozmowy, jakie Tusk przeprowadził z Putinem 10 kwietnia, nie zostały w żaden sposób zarejestrowane”[5].

Tusk z Putinem przeprowadzili w latach 2009-2010 przynajmniej kilka rozmów telefonicznych. Wydaje się jednak, że miały one bardziej oficjalny przebieg (ze względu na to, ze jedna ze stron, lub obie, mogły je nagrać). Stąd dziennikarze przywiązują szczególną uwagę do ich rozmowy w cztery oczy na molo w Sopocie w dniu 1 września 2009. Zakłada się, że to właśnie wtedy przywódcy ci ustali, że wizyty Prezydenta Polski i Premiera Polski w Katyniu zostaną rozdzielone. Kto wysunął taką propozycję, propozycję, której owocem musiały być dwie wizyty? Formalnie wysunął ją potem, jak wiemy, Putin. Kto jednak to wymyślił? Wszystko jest możliwe. Propozycja mogła paść i z jednej i z drugiej strony i mogła zostać podsunięta przez kogoś z drugiego szeregu. Pomysł był zapewne interpretowany przed katastrofą (przez obie strony), jako próba wzmocnienia Tuska i upokorzenia Prezydenta. Potem zapewne zaczęto kojarzyć, że było to przygotowanie do „katastrofy”.

Rozmowa Tuska z Putinem na molo w Sopocie odbyła się w takich warunkach jakie wybierają sobie ci, którzy chcą przeprowadzić bardzo ważna rozmowę i posiadać gwarancję, ze nikt jej nie nagra.

W dniu 20 kwietnia 2012 r. na konferencji prasowej premiera Tuska poświęconej wiekowi emerytalnemu Artur Dmochowski, dziennikarz portalu : „niezależna.pl”, zadał pytanie o treść tej rozmowy. Oto odpowiedź Tuska: Podczas spotkania na molo rozmowa była dość krótka i głównie pokazywałem wówczas premierowi Putinowi, gdzie mieszkam, i trasę, którą często przebiegam jako jogger, pytaliśmy także siebie nawzajem, jak wygląda kwestia życia prywatnego w kontekście ochrony. Premier Putin m.in. powiedział, że jego ochrona siedzi u niego w kuchni, ja mówiłem, że ja mam zdecydowanie większy komfort, bo mam większą swobodę. I na tym się wyczerpała ta tajna rozmowa na molo zaimprowizowana przez nas tylko po to, żeby móc pokazać delegacji rosyjskiej jak Sopot i Bałtyk wygląda z perspektywy mola. Ale ja wiem, że tych, którzy uważają, że polityka polega na konspiracjach, spiskach, zabójstwach i zamachach ta wersja prawdopodobnie nie usatysfakcjonuje i ubolewam nad tym”[6].

To są oczywiście tylko słowa Premiera. Nie znam przepisów dotyczących procedur związanych z rozmowami osób na najwyższych stanowiskach z przywódcami innych krajów. Wiem, że jest praktyka, że wszystko się nagrywa i z każdej rozmowy robi się notatki, które mają rangę dokumentu państwowego.

Każda rozmowa szefa polskiego rządu, prezydenta czy wysokiego przedstawiciela polskich władz z reprezentantem władz innego państwa, szczególnie takiego państwa jak Rosja powinna być nagrywana z wielu powodów.

Po pierwsze, mamy, tak głosi przynajmniej konstytucja, ustrój demokratyczny, ustrój ten polega między innymi nad tym, że wszystko jest pod społeczną, zrealizowaną w taki czy inny sposób, kontrolą. Taką taśmę zawsze potem mogą przesłuchać zobowiązane do zachowania tajemnicy cieszące się zaufaniem społecznym, osoby, np. przedstawiciele opozycji. Sam fakt nagrania, w takim kontekście, spowoduje, że w trakcie rozmowy nie zostaną dokonane jakieś ustalenia nazwijmy je najogólniej „niewłaściwe” (np. niezgodne z wolą społeczną).

Po drugie, posiadanie nagrań uniemożliwia rozpowszechnianie przez kogokolwiek (w tym np. przez jedną z osób biorących udział w rozmowie) fałszywych informacji na temat jej treści.

Donald Tusk na wspomnianej konferencji prasowej dużo mówi o pojawiających się w obszarze publicznych, szkodliwych dla Polski teoriach spiskowych. Gdyby jego rozmowy z Putinem były nagrywane znaczna część tych teorii nie mogłaby się pojawić[7].

Po trzecie, nagrania ze wszystkich rozmów dokonywanych na najwyższym szczeblu to ważny materiał do analizy dla ekspertów, materiał, dzięki któremu pewnych błędów można by nie popełnić w przyszłości i z którego można by wyłowić istotne informacje, które umknęły osobie prowadzącej, z polskiej strony, rozmowę.

Jaki był przebieg rozmów Donalda Tuska z Władimirem Putinem w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia 2010 r.?

Wszystko wskazuje na to, ze rozmowy te zmieniły bieg wydarzeń, że w ich ramach zadecydowano, między innymi, o sposobie prowadzenia śledztwa.

O pierwszej rozmowie, rozmowie telefonicznej, która miała miejsce bezpośrednio po katastrofie poinformowała 10 kwietnia 2010 r. o godz.. 11. 50 Informacyjna Agencja Radiowa w krótkim komunikacie: „ Premier Rosji Władimir Putin zadzwonił do Donalda Tuska i przeprowadził z nim długą rozmowę”[8].

Według TVP rozmowa ta trwała około 90 minut. Premier Tusk nie wspomniał o niej ani słowem na żadnej konferencji prasowej ani w jakimkolwiek wywiadzie dla mediów[9].

Na oficjalnej stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pojawił się następujący komunikat: „10 kwietnia 2010 r. Rozmowa premiera Tuska z prezydentem Miedwiediewem i premierem Putinem. Odbyła się rozmowa telefoniczna premiera Tuska z premierem Władimirem Putinem i prezydentem Dimitrijem Miedwiediewem. Władimir Putin poinformował premiera Tuska, że dziś udaje się na miejsce katastrofy samolotu TU-154. Szefowie rządów Polski i Rosji spotkają się na miejscu tragedii. Prezydent Miedwiediew zapewnił, że śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy w Smoleńsku będzie prowadzone wspólnie przez prokuratorów polskich i rosyjskich”[10].

Jak na 90 minut rozmowy informacja jest skąpa. O czym rozmawiano. Można przypuszczać, że premierowi Tuskowi zostały przedstawione wszystkie podstawowe fakty związane z „katastrofą” w taki sposób, że mogło to wzbudzić niepokój Tuska i nasunąć podejrzenia, że to jednak katastrofa nie była.

Wieczorem tego samego dnia z inicjatywy Putina odbyło się spotkanie Putin-Tusk.

Tak opisuje je „Gazeta Wyborcza”: „Premier Rosji Władimir Putin bezpośrednio po przylocie do Smoleńska udał się na miejsce katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego Tu-154M. Putinowi towarzyszył wicepremier Siergiej Iwanow. Ok. godziny później do Smoleńska przybył Donald Tusk. Premierzy uczestniczyli w Smoleńsku w telekonferencji z przedstawicielami władz Moskwy, poświęconej przygotowaniom do identyfikacji ofiar. (…) Premierzy Rosji i Polski, Władimir Putin i Donald Tusk, złożyli wspólnie wiązanki kwiatów na miejscu katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego Tu-154 pod Smoleńskiem. Tusk uklęknął na chwilę przy szczątkach maszyny. Putin stał obok niego; przeżegnał się”[11].

Podczas tego pobytu w Smoleńsku Tusk uzyskał kolejne informacje na temat przebiegu zdarzeń.

Co ciekawe nie ma w materiale „Gazety Wyborczej” żadnej informacji na temat jakiejkolwiek choćby krótkiej rozmowy Tuska z Putinem, choć oczywiste jest, że taka rozmowa się odbyła. Materiał ten opiera się, jak wszystkie pozostałe, podobne materiały medialne, na ten temat na informacji PAP (która nie podała żadnej informacji na temat rozmowy)[12].

Natomiast w doniesieniu Informacyjnej Agencji Radiowej znalazło się następujące zdanie: „Zaraz po przybyciu odbyli oni rozmowę w cztery oczy”[13].

Można założyć, że to właśnie w Smoleńsku Putin powiedział: „To był zamch, ja nie mam z nim nic wspólnego, ale tropy prowadzą w części do mnie, ale też, w części prowadzą do was” i zapytał „Co robimy”? Wtedy usłyszał to, co chciał usłyszeć: „Niech to będzie katastrofa”.

Jeśli założyć, że taka rozmowa miała miejsce, to siłą rzeczy trzeba przyjąć, że osoby biorące w niej udział świadomie wzięły na siebie odpowiedzialność za to co się wydarzyło, bo zaczęły kryć sprawców w imię ochrony swoich interesów godząc się równocześnie, że już w tym momencie będą dzielić się ze sprawcami władzą ( i że będą podlegać szantażowi), że przyszłość jest nieznana, że nie wiadomo, kogo będzie „na wierzchu”, kto wygra w taki sposób rozpoczętą „partię szachów”.

Można by oczywiście założyć, ze obaj politycy, albo choćby jeden z nich, mogliby zachować się w tej sytuacji inaczej, w taki sposób w jaki zachowują się w takich sytuacjach ludzie uczciwi, cechujący się odwagą cywilną.

Wtedy powołaliby natychmiast międzynarodową komisję do zbadania okoliczności wydarzenia i udostępnili jej wszystko, co tylko by sobie ona zażyczyła pilnując jednocześnie, by nikt nie zacierał śladów. Byłby to wyraźny sygnał, wręcz dowód niewinności i prawdopodobnie po kilku trudnych latach, latach problemów, nieufności, podejrzeń wzmocniłby, być może, obu polityków nie pozbawiając ich niezależności.

Takie postępowanie byłoby jednak, z politycznego punktu widzenia, ryzykowne. Niezależnie bowiem od stopnia zaangażowania na rzecz uczciwego śledztwa obaj politycy ponosiliby i tak moralną i polityczną współodpowiedzialność za „katastrofę”. Premier jako najwyższy funkcjonariusz państwa odpowiada, także przez zaniedbanie czy zaniechanie, za czyny podległych sobie struktur i społeczne uświadomienie sobie tej współodpowiedzialnoci mogłoby oznaczać zakończenie kariery obu polityków (choć Putin raczej by to przetrwał) i wielu innych osób sprawujących w obu państwach najwyższe funkcje.

Można też przyjąć, że wciągnięto Putina w pułapkę, która wcale go tak bardzo nie przeraziła, bo uznał, że niewiele mu to zaszkodzi, a przyspieszy pewne wydarzenia i będzie świetną i prawdziwą pułapką na Tuska i jego ekipę.

Jeśli założymy, że Tusk i Putin wpadli w pułapkę zastawioną przez masonerię, przez rosyjskie wojskowe służby specjalne i lożę P3, to wyciągnąć możemy z tego tylko jedne wniosek – siły te znacznie się umocniły, szczególnie w Polsce i ich wpływ na funkcjonowanie obu państw szczególnie państwa polskiego jest już dziś ogromny, i, co należy założyć, będzie się wciąż, przede wszystkim w Polsce zwiększał.

 

6.Polskie państwo to już tylko fikcja

 

Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej piszę i mówię na spotkaniach z czytelnikami o tym, że polskie państwie nie jest już ani niepodległe ani suwerenne. Trzeba mieć jednak świadomość, że państwo może być pozbawiane niepodległości i suwerenności stopniowo, i może zachowywać wciąż pewną, coraz mniejszą dozę autonomii. Gdy jednak pewna granica zostanie przekroczona przestaje ono faktycznie być samodzielnym państwem.

Coś takiego stało się właśnie w 2010 roku. Świetnie ujmuje to cytowany już w tej książce FYM: „Gdyby polskie państwo naprawdę istniało, to nie doszłoby do zamachu na delegację prezydencką, uderzenia w „mózg państwa”, mózg w postaci ośrodka prezydenckiego, sztabu generalnego, szefa NBP, szefa IPN i wielu innych wysokich urzędników państwowych. Gdyby polskie państwo naprawdę istniało, to gdyby (załóżmy) jakimś jednak sposobem doszło do takiego zamachu – stanęłoby ono twardo w obronie zaatakowanych. Gdyby polskie państwo istniało, a (załóżmy znów) doszłoby do wypadku lotniczego z udziałem takiej delegacji – wysłano by natychmiast wszelkie możliwe służby (taki obowiązek bezzwłocznego uruchomienia pomocy spoczywał m.in. na Siłach Powietrznych), zabezpieczono by teren, przeprowadzono by transparentne i z udziałem najlepszych zachodnich specjalistów śledztwo ws. tragedii – a nie bratano by się ze zbrodniarzami. Polskie państwo obecnie to fikcja”[14].

 

Jesteśmy dziś, jak wszystko na to wskazuje pozbawiani niepodległości, suwerenności i elementarnej autonomii przez trzy siły: Unię Europejską, Rosję i masonerię.

 

Czy to tak właśnie wygląda nowy rozbiór Polski?

 

 



[1]P. de Villemarest, GRU – sowiecki super wywiad, przekład M. Żurowska, Wydanie II, Warszawa (bez daty wydania), s. 343-344.

[2] Tamże, s. 170.

[3] G. Wierzchołowski, Kremlowska agentura od podszewki, Nowe Państwo nr 12/20110, za: http://www.panstwo.net/22-kremlowska-agentura-od-podszewki

[4] Tamże; L. Misiak, G. Wierzchołowski, Musieli zginać…, s. 170.

[5] M. Pyza, Tajne rozmowy Tuska z Putinem, Uważam Rze z 7-13 maja 2012, s. 24-27;http://natemat.pl/13327,kancelaria-premiera-nie-chce-ujawnic-rozmow-tuska-z-putinem-platforma-obywatelska-znow-na-bakier-z-jawnoscia;

[6]http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,11582699,Tusk_ujawnia__o_czym_rozmawial_z_Putinem_na_molo__CALE.html

[7] Por. tamże.

[8] Por. choćby: http://www.tvs.pl/23323,rozmowa_putina_z_tuskiem.html

[9] Por. choćby: http://pimdepim.blogspot.com/2010/06/odtajnic-rozmowe-putin-tusk.html

[10] http://www.premier.gov.pl/centrum_prasowe/wydarzenia/rozmowa_premiera_tuska_z_prezy,4471/

[11] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,7755708,Tusk_i_Putin_na_miejscu_katastrofy.html

[12] Por. choćby: http://www.deon.pl/wiadomosci/swiat/art,2561,tusk-i-putin-na-miejscu-katastrofy-w-smolensku.html;

[13] Por. choćby: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Tusk-i-Putin-przybyli-do-Smolenska-2122259.html

[14] http://www.bibula.com/?p=52750

KOMENTARZE

  • tą rozmowę na pewno nagrano, tylko gdzie są taśmy ?
    ..."O pierwszej rozmowie, rozmowie telefonicznej, która miała miejsce bezpośrednio po katastrofie poinformowała 10 kwietnia 2010 r. o godz.. 11. 50 Informacyjna Agencja Radiowa w krótkim komunikacie: „ Premier Rosji Władimir Putin zadzwonił do Donalda Tuska i przeprowadził z nim długą rozmowę”[8].

    Według TVP rozmowa ta trwała około 90 minut. Premier Tusk nie wspomniał o niej ani słowem na żadnej konferencji prasowej ani w jakimkolwiek wywiadzie dla mediów[9]."...
  • @Autor
    Mam prośbę o podanie więcej szczegółów na temat loży P3.
    Po drugie: sądzę, że przebieg wydarzeń poprzedzających feralny dzień 10 kwietnia wskazuje na bliskie związki na poziomie władz najwyższych- tak po stronie rosyjskiej jak i polskiej- w przygotowaniach do wizyty rocznicowej w Katyniu.

    Pozdrawiam.
  • errata
    "Świetnie ujmuje to cytowany już w tej książce FYN"

    Powinno być - F.Y.M. = Free Your Mind.
    Mowa jest o jego "Czerwonej stronie Księżyca".
    Pozdrawiam.
  • @ AUTOR - CZY STAL ZA TYM MOSSAD?
    Co sadzi pan o teorii, ze za tajemniczymi zgonami znaczacych osob w Polsce, np. tragedia smolenska czy smiercia gen. Petelickiego, stoi Mossad? Czy Izrael przygotowuje sie na nie-wojskowa ekspansje w Polsce, a raczej czy juz ja prowadzi? Jesli tak, czy w jego interesie nie bylaby eliminacja wszystkich znaczacych osob w Polsce, co do ktorych istnieje podejrzenie, ze moglyby byc powaznym zagrozeniem dla tej ekspansji? Zdaje sie, ze Izrael w podobny sposob eliminuje wszystkich znaczacych Palestynczykow. (A takze, zdaje sie, dominuje Palestynczykow przez kontrole wody pitnej w Strefie Gazy.)

    Izraelczycy wydaja sie ogromnie agresywni w Polsce - to (inspirowane przez nich?) nawolywanie do "powrotu" do Polski 3 milionow Zydow, to ostre traktowanie polskich przechodniow przez ochroniarzy z izraelskich wycieczek, to sugerowanie przez niektorych Izraelczykow, jak Szejwach Weiss, ze Polska to tez ich kraj, to wchodzenie do Polski firm izraelskich, z ktorych jedna chce m.in. zakupic polskie wodociagi.

    Jasnowidz Jackowski, ktory wypowiadal sie negatywnie o Izraelu w zwiazku z domniemana bliska III wojna swiatowa, powiedzial, ze dwa razy odwiedzili go jacys tajemniczy, wscibscy Izraelczycy; jeden z jego izraelskich gosci, kobieta, spedzila za kazdym razem ok. pol godziny w jego lazience, cos tam majstrujac - slyszal jakies metaliczne dzwieki.

    Jan Pinski wydawal sie sugerowac zwiazek Mossadu ze smiercia gen. Petelickiego, kiedy opublikowal na NE tekst o zabiciu przez Mossad niemieckiego polityka i upozorowaniu jego samobojstwa.

    Co pan o tym wszystkim sadzi?
  • @Autor
    Dokładnie tak samo myślę i dosyć szybko ułożyłem sobie taki scenariusz po 10 kwietnia. Nie mam aż takiej wyobraźni żeby wierzyć w oficjalny akt wojny struktur politycznych państwa rosyjskiego włącznie z rozkazem Putina w wersji choćby ustnej, ale nagranej, czy przy świadkach. Putin to żyrandolowiec tak jak nasze błazny-dyzmy, prawdziwe ośrodki władzy, wpływu są za nimi, obok nich, przed nimi.

    =========================
    "Można założyć, że to właśnie w Smoleńsku Putin powiedział: „To był zamch, ja nie mam z nim nic wspólnego, ale tropy prowadzą w części do mnie, ale też, w części prowadzą do was” i zapytał „Co robimy”? Wtedy usłyszał to, co chciał usłyszeć: „Niech to będzie katastrofa”."
    =========================

    To samo chciałem napisać. Zapewne Putin bez ściemy powiedział obejmując wasala żelaznym uściskiem, dźwignią (w końcu zna sztuki walki jeszcze z KGB) tchórzliwemu Tuskowi wprost - to był zamach, ale to naprawdę NIE JA, NIE MY, nie nasze służby, nie nasza armia, NIE ROSJA miratworcowo-demokratyczna wzorcowo przecież... nie było żadnego rozkazu, proszę uwierzcie towarzyszu Donaldowiczu Tóskowiczu iż umoczono nas wspólnie i KTOŚ POTĘŻNY (pewnikiem imperialiści albo faszyści) pcha oba kraje, nawet bloki (NATO z Rosją) do totalnego pogorszenia stosunków, zimnej wojny, nawet prawdziwej-światowej wojny. Pokój jest najważniejszy, nie dajmy się tej niesłychanej prowokacji jakichś faszystów, zatem dekretujemy że to wypadek i to jest najważniejsze, niezmienne. Uznamy nawet winę ekipy rosyjskiej z lotniska po części, ale do zakresu pod tezę wypadku jednak, czyli bez wpływu zasadniczego, wypadek byłby tak czy owak... Parę ruskich łbów zetniemy, wy też paru skażenie kozłów ofiarnych, Klicha zdymisjonujecie, pułk lotniczy rozwiążecie, paru się powiesi, wyłączy z gry i gitara.

    Przecież zadekretowanie wypadku w takiej sprawie jest WYROKIEM ŚMIERCI dla wszystkich którzy to merytorycznie podważają. Tym się zajmują służby (raczej wynajmując rynkowe cyngle, speców od samobójstw, wypadków, chorób, tragedii rodzinnych) i masoneria mając dostęp (kasa) do najlepszych ekspertów od mokrej roboty, od niszczenia ludzi.

    Tusk w końcu odpowie z ekipą PO (całym systemem) za to co zrobili. Nie ma dość surowego wyroku żeby było sprawiedliwie, nawet ćwiartowanie jest tu niezasłużoną (pal też) pieszczotą, ale może na drugim świecie taki sprawiedliwy wyrok będzie - piekło.

    Tylko prawda jest tu ważna, cała prawda, cały kontekst.


    @ I faktycznie FYM, a nie FYN, jak mógł się Pan tak pomylić? Dla nas blogerów znających wiele lat FYM-a, to nie do pomyślenia. Teraz FYM w tarapatach na masońskim Salonie24, ujawniono jego tożsamość publicznie, chcemy żeby pisał na NE, ale pewnie ma nas za agentów... Ja w każdym razie agentem i masonem nie jestem. Ponad 99% blogerów stąd też nie.

    Po zamachu ruszyło w bój tysiące agentów i agentów wpływu, ich pomocników, dystrybutorów treści, tez. Widzieliśmy ten cyrk, zdaje się że masoni także byli w tym chórze, zatem coś jest na rzeczy.

    Gdyby się coś Panu nie daj Boże stało... to nikt nie uwierzy w przyczyny naturalne, przypadek losowy. Nikt.
  • @AdNovum 12:05:37
    Bo szyto okoliczności pod wymuszony wypadek, może na zasadzie... a niech przynajmniej wizyta się nie uda, niech zawrócą, spóźnią się, a gdyby spadli to nikt płakał nie będzie po OBU Kaczyńskich, którzy zawiedli braci masonów i wizjonerów globalnej Rosji wszechmórz niczym z ery planów Trockiego itd

    Taki "wypadek", to też zamach, ale innej nieco kategorii. Stąd wcześniejsza współpraca reżimu Putina z PO. Zdrajcy z PO bratali się z Rosją łącząc się we wspólnym zwalczaniu opozycji. To ich łączyło. W razie niepokojów w Polsce to Rosja zawsze może podesłać bratnie wojska (i brygady policji) dla zaprowadzenia porządku pod szyldem OBWE, ONZ, czy jakimś wymyślonym naprędce.

    Brakło tu perfekcji znanej np z zamachu na gen. Sikorskiego, zatem to nie jest zamach służb samych, takie amatorstwo na rozkaz wierchuszki GRU? Nawet po tylu latach "znawcy" z IPN twierdzą że nie ma znamion zamachu, że obrażenia są typowo "lotnicze" itd BZDURY, kłamstwa, dezinformacja. Nawiasem mówiąc dlaczego odkopano sprawę gen. Sikorskiego, przypadek? Nie sądzę.

    Wtedy nie leciał niejaki Retinger, 10 kwietnia nie leciało wiele osób, który POWINNY w normalnym trybie lecieć, w tym Macierewicz... niektórzy jak Ziomecka czmychnęli odpowiednio wcześniej, całe miesiące wcześniej, rok wcześniej nawet, inni dostali zapewne cynk żeby za wszelką cenę nie lecieć tym samolotem, żeby inaczej w razie musu dostać się do Smoleńska. Kto dostał taką informację, to z miejsca za samo to powinien dostać dożywocie, bo powinien to ogłosić. Trefni są pasażerowie wcześniejszych lotów, wizyty 7 kwietnia. Zatem połowa ekipy Tuska, Klich który posłał generałów na rzeź jak owce w jednym transporcie. Niekumaci ci wojskowi. Mnie by szlag trafił na miejscu z wrażenia gdybym zobaczył skład pasażerów w jednym samolocie nawet nie do Rosji, gdziekolwiek.

    Żywi są podejrzani, tak to już jest.

    Nie wybielam Rosji, po prostu dziwię się że tak można spartaczyć zamach i ratować to maskirowką. Ktoś kogoś ograł.
  • @Pan Marky 14:59:32
    Izrael chce uwikłać Rosję w jakieś wojny żeby dać im zajęcie, wtedy Rosja zmniejszy poparcie dla Iranu, Syrii, dla islamu. Atomowe potęgi z samej definicji są zagrożeniem dla Izraela, zatem będą starali się przejąć Rosję, bądź ją zdemontować, uwikłać w wojny, skierować np agentami-strategami masońskimi na tory dla nich dobre. Nowa geopolityka.

    Zatem tak, Izrael miał motywy (bo są i inne, PO dosłownie jeszcze bardziej od PiS kocha Izrael, partie się licytują w miłości do żydostwa) żeby dokonać zamachu w Smoleńsku, ale czy to naprawdę oni... tego nikt nie wie. Nawet gdyby tak było, to udowodnienie tego jest praktycznie niemożliwe. To tak zrobiono żeby tropy wiodły do Rosji i do Polski samej. Perfekcyjna dezinformacja trzeciej strony zamachu.

    Tylko kilka służb specjalnych świata to potrafi i.... MASONI. Zresztą te środowiska przenikają się, ale służby na ogół służą masonerii w dłuższej perspektywie czasowej. Uczciwe kadry służb zawsze można wymienić... niekiedy mokrymi metodami, albo czekając na naturalną śmierć, emeryturę, zmiany... jeżeli się mądrze zabezpieczyli.
  • @Marek Kajdas 15:31:28
    Hm, to co pan pisze brzmi interesujaco.

    Jednak nadal jestem ciekaw opinii pana Krajewskiego w rzeczonej sprawie.
  • @amelka222 12:29:12
    Już poprawiłem.
  • @Pan Marky 14:59:32
    Nie spotkałem się z żadnymi danymi, dzięki którym mógłbym snuć tu jakieś przypuszczenia. Wszystko jednak, oczywiście, możliwe.
  • @Marek Kajdas 15:08:01
    Z tym FYM-em to była literówka. Niestety jest ona w książce, nawet gdy w nawiasie jest pełne imię z trzech słów.
  • @Stanisław Krajski
    Pisze Pan o zamachu na Prezydenta.

    Według zeznań pracowników Kancelarii Prezydenta wizytę 10 kwietnia przygotowywali między innymi panowie Sasin, Wierzchowski, Duda.

    Sasin i Wierzchowski byli tego dnia w Smoleńsku a Wierzchowski był nawet świadkiem, który przybył na miejsce "katastrofy".

    Moje pytanie do Pana..

    Za co i dlaczego Jarosław Kaczyński i Marta Dubieniecka udzielili swego poparcia w wyborach Jackowi Sasinowi?

    Gdyby rzeczywiście doszło do zamachu to Kaczyński powinien oddać sprawę do prokuratury.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930